Zaczęło się

Jest 14 września, Brunon zaliczył pierwszych 8 dni w szkole. A wcześniej dwa miesiące w przedszkolu. W przedszkolu było ekstra. To Bru uczył dzieci angielskiego i trochę polskiego, był przytulany, rozumiany, panie mówiły do niego po niderlandzku, a potem po angielsku. I jak już się wszyscy przyzwyczailiśmy, jak zrobiło się naprawdę fajnie, to Brunon skończył … [Read more…]

Jak uciec z PL

Pytacie w listach, jak znaleźć pracę zagranicą. SERIO. Pytacie. To znaczy są tacy, którzy zbierają się na odwagę i piszą do nieznajomej jolki, jak też udało jej się znaleźć pracę, która wspiera korzystanie z siłowni w godzinach pracy i która mierzy napięcie mięśni, żeby ustalić właściwą pozycję za biurkiem. Oraz jakieś siedemdziesiąt osób z moich … [Read more…]

Prawda jest dziwniejsza od fikcji

Kilka lat temu zaczęłam swój intensywny romans z NL. Jakoś wtedy, gdy poznałam Holendra, wiadomo. Bywałam wcześniej w Holandii, ale zwykle to były albo fabryczne wyjazdy, albo weekendowe wypady do Amsterdamu. Ale doskonale pamiętam swoją pierwszą wizytę w Niderlandach i to pierwsze wrażenie. Pamiętam, że wjeżdżaliśmy do NL od strony Niemiec. Miałam jakieś 7 lat … [Read more…]

Pogoda w Holandii

Wiecie, co jest charakterystyczne dla niderlandzkiej pogody? Wcale nie deszcz. Tylko to, że jest zmienna. Ale nie tak, jak w PL zmienna, że jednego dnia pada, a innego słońce. Nie, to by było za proste. Tutejsza pogoda cierpi na schizofrenię. Trochę jest angielska, ale jednak bardziej słoneczna i niby kontynentalna, ale z twistem… Zmasowany kwietnio-przeplataniec, … [Read more…]

Miesiąc nowego życia

Minął miesiąc w nowej fabryce. Niezwykłe doświadczenie. Totalnie inne podejście do pracownika, do pracy, do życia. Moja firma jest miksem trzech rzeczy: – to firma amerykańska, ogólnoświatowa, więc jest rozmach, niezwykła (przynajmniej dla mnie) skala działania. Chociaż czasami trochę zalatuje amwayem, bo jeśli tylko zechcesz, możesz mieć życie oparte wyłącznie na swoim korpo i będzie … [Read more…]

keczsz, keczsz – odszczekuję

jestem dość emocjonalną osobą i jak w coś wchodzę, to nie że jedną nogą i powoli. najczęściej głową do przodu, z zamkniętymi oczami, z rozbiegu. instrukcji nie czytam, poradnikami gardzę (bo kto może cokolwiek lepiej wiedzieć ode mnie, heloł), prawie nigdy się do niczego nie przygotowuję, bo przecież „to nie może być aż tak skomplikowane”. do … [Read more…]

Krok po kroku

nauczono mnie,  żeby w życiu myśleć grubymi tematami. znaleźć cel, najlepiej duży, np. „moje dziecko będzie holendrem” 😉 i do niego dążyć. małymi krokami, bo tylko małe kroki można ogarnąć. i jak mały krok się spieprzy, to można go cofnąć. gdy się sobie lub komuś stawia wielki cel przed nosem, to zwykle wydaje się on … [Read more…]

Siła marzeń i podświadomości

Bardzo dziwny to jest piątek. Przyszłam do roboty trochę po 8, bo mimo że fabryka oficjalnie startuje o 9, to ponieważ nie mam okołodzieciowych porannych obowiązków, wszystko idzie mi szybko. Byłam na piętrze, duużym piętrze, sama. O 8.45 zjawiła się pani od stoiska z kawą. O 9.00 – nikogo. Zaczęłam się zastanawiać, czy może czegoś … [Read more…]

Zadziwiajaca Holandia

Z rzeczy, ktore mnie uderzyly po przyjezdzie: rowerom wolno wszystko – moze byc z siedem zakazow wjazdu, zatrzymywania sie, plac budowy, zakaz gry w pilke, moze nie byc chodnika, wstep tylko dla ludzi w kapeluszach, ale to nigdy NIE DOTYCZY rowerow 🙂 Holendrzy sie nie przepracowuja – i mowie to w pozytywnym znaczeniu. sklep z … [Read more…]

Wyladowawszy

Tak. Otoz melduje sie z Niderlandow. Pozno. Ale  zycie przesiedlenca nie jest latwe. No ale od poczatku. Przyjechalam, podpisalam  bez czytania million dokumentow w jezyku, ktorego nie ogarniam. Dotyczyly mam nadzieje wynajmu, a nie wycinki nerek, czy watroby. Ale na co komu moja watroba… 😉 Dom okazal sie byc bardziej smierdzacy, niz wydawal sie na … [Read more…]