Pierwsze koty za płoty

Jest dość dziwnie wejść drugi raz do tej samej rzeki. Niby tej samej, bo przecież jednak zupełnie innej. Fabryka się trochę zmieniła przez te 7 lat, ja odrobinę dorosłam. No i obcasy noszę wyższe, chociaż podłoga jest tak samo śliska, a to zwiastuje materiał na wpisy 😉 Fajnie jest zobaczyć znajomych, którzy nadal pracują ku … [Read more…]

Powrót na służbę

Niemal trzy lata temu odeszłam z mojej ostatniej fabryki. Spakowałam brzuch i koty i wyjechałam układać sobie życie na Śląsk. Przez te trzy lata zdążyłam się przeprowadzić 4 razy. I zmieniło się w moim życiu absolutnie wszystko. Albo i więcej. Jak myślę o rzeczach, czy sprawach, które się nie zmieniły, to potrafię wymienić tylko imię … [Read more…]

W błocku taplanie

Spadł deszcz. Moje dziecko, wciąż nieodprowincjowane, zażądało wyjścia ‚na kałuże’. Nie wiem, czy w mieście ktoś tak robi, ale na wsi każdy deszcz kończył się taplaniem w błocku. Obowiązkowo. Latem bez butów. Odbierając gada z przedszkola, zabrałam kalosze i droga powrotna zajęła nam ponad godzinę. Było bosko 🙂 Pamiętam, że jak wracałam z imprez w … [Read more…]

Tej pani nie obsługujemy

Potrzebowałam pobrać z mojego pięknego, nowiuteńkiego Urzędu Dzielnicy Wilanów jakiś kwit. Dokument znaczy. Miałam iść sama, ale że przypomniało mi się akurat po przedszkolu, to pomyślałam, że pójdę z młodym. No gdzie jak gdzie, ale tutaj do matek z dzieckiem powinni być przyzwyczajeni i nawet jak Decybel zrobi Scenę, to nikt nie zwróci większej uwagi, … [Read more…]

Powrót do formy

Pamiętacie, jak narzekałam, że zawartość jolki w jolce mi drastycznie spadła? Otóż wróciłam do formy. Tej jolkowatej… Kiedyś – dawno, dawno temu, pękły mi na dupkensie spodnie. Takie garniturowe. No zdarza się, chociaż głównie mnie. Nie bardzo wiedziałam co zrobić, ale z majtasami na wierzchu paradować nie chciałam, więc wymyśliłam, że zszyję spodnie zszywaczem. Od … [Read more…]

Czasobrak

Jak na osobę niepracującą i pozbawioną obowiązków innych niż zajmowanie się nieletnim osobnikiem płci męskiej i uzupełnianie zapasów wina, to jestem dość zajęta. Przedziwnie zajęta. Nic niby nie robię, a na nic nie mam czasu. Klasyczne „im bardziej Kubuś zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”. Trochę się najeździłam po fabrykach różnych. Trochę … [Read more…]