Tylko dobre wiadomości

Niestety tytuł notki jest mylący, bo to nie status, a prośba. Apel taki do czytaczy.

Wiosna niby, feromony w powietrzu śmigają gęściej niż pyłki wywołujące alergię, słońce zaczyna napieprzać, a bociany przynosić dzieci, ale jakoś tak samo gorzkie dookoła.

W weekend pojechałam na cmentarz.

Sztuczna trawa nadal zielona. Nie jesteśmy w stanie zająć się tematem…

A po cmentarzu zajrzałam do ogrodu Maminy. Usycha. Wiosna, wszystko budzi się do życia, a tam szaro, zarośnięte i gra posępna muzyka suchych liści i niezaopiekowanych krzewów i kwiatów.

A dom, czego można się było spodziewać, został wywrócony przez złodziei do góry nogami.
Opuszczony dom, to straszny widok i wstrętne, najgorsze emocje. Ale opuszczony dom, w którym ktoś wybebeszył wszystkie szafy, kartony, komody, pościel… to jest takie coś, co każe ci natychmiast uciekać i nigdy nie wracać. Taki mam plan – nigdy tam już nie wracać. To jak grzebanie w sercu brudną, zardzewiałą łyżką… Poharatało mnie to strasznie.

Jedynym znakiem obecności mojej mamy były tulipany. Zakwitły, chociaż wyglądają, jakby bardzo tego nie chciały… Najsmutniejsze kwiaty świata.
Zerwałam wszystkie. Co do jednego. Wysysając te resztki jej energii do ostatniej kropli… Na pożegnanie.

Wracam do domu, a tam rozwalony w drobny mak szklany okap kuchenny.

Kot był w mieszkaniu sam, ale nie jest ani taki skoczny, ani tak drapieżny, więc wygląda na to, że okap postanowił się rozpieprzyć ot tak, sam z siebie. Dziwy nad dziwami.

Kot miał mokre w misce, zeżarte było jak wróciłam. Szkło wszędzie, w innych miskach też, a w tej po mokrym brak. Znaczy pewnie zeżarł…

Krwawa sraka kota to jest właśnie to, czego mi potrzeba do uzupełnienia obrazka…

Dzwonię do właściciela, że kłopot i że mi przykro, a tam tylko wzruszenie ramion, bo ciężar gatunkowy newsa niewspółmierny z kłopotem, z którym żyć mu przyszło – jego malutka córeczka walczy z białaczką…

I powiem Wam, że wszystko to mnie tak bardzo przygniata. Gniecie w miękkie…

Tak bardzo potrzebuję dobrych newsów. Jak powietrza. Jak wódki i arbuzów.

I stąd prośba… podzielcie się ze mną czymś dobrym.

74 komentarze

  1. Anja

    W czwartek lecę do Barcelony. Tylko po to żeby poupijać się wińskiem i popodrywać ledwo pełnoletnich Hiszpanów. I plan ten zamierzam zrealizować w 100%. 🙂

    Cieszę się jak dziecko.

    A jak na mojej drodze czy lotniski pojawią się jacyś pieprzoni islamiści to z uśmiechem na twarzy pokażę im środkowy palec 🙂

          • The argument for returning the Marbles to Athens is, I think, as dubious as it is cyclical, though not necessarily for the reason of the most common argument against it (i.e., that they wre legitimately bought, though it would set a dangerous precedent.)To be perfectly blunt, if Greece can't even be bothered to preserve the Altar of the Twelve Gods, why on earth should we give them more antiquities to damage, destroy or otherwise fail to steward properly?Rightful ownership is all well and good, but if the rightful owner is incapable or unwilling to adequately look after the property…

  2. martuuha

    Poznałam kogoś. Widzieliśmy się raptem dwa razy, a już gotowałam gulasz, krzątając się boso po jego kuchni. Pomyślałam, że o nic więcej mi nie chodzi – mieć dla kogo ugotować gulasz.
    Ściskam!

  3. Pani przez którą adoptuję rumuńskiego kotka powiedziała że kotek bardzo lubi bawić się tabletem. Tylko żeby była muzyka a nie odgłosy myszek czy ptaszków. Te są bowiem fe. Sprawdziłam w google play. Tak, jest mnóstwo apek dla kotów…

    • Jolinda

      Hahaha :)))
      Że apki są, to wiedziałam. Że będziesz miała rumuńskiego kota, który jest fanem nowych technologii, już nie. JA PIERDOLĘ, tylko Ty mogłaś coś takiego wykombinować :))))

  4. Karolina

    U nas dzień, jak codzień: rozchichotana Pluskwa biega po mieszkaniu i wykrzykuje kolejne mądrości. Ostatnio, że „zając mieszka w marchewniku!”
    I wszystko, co razem sadziłyśmy w doniczkowym, balkonowym ogródku nam kiełkuje: i groszek, i bazylia, i rzodkiewki, i marchewki! Pewnie to dzięki wronom, regularnie zakopują nam tam jakąś padlinę…

  5. K.

    Joluś..śliczne tulipki..po prostu i aż tulipki…cos pozytywnego?

    Może odrobinę egoistycznie – Moje dziecko, co to nastraszyli nas onkologią, co to już deklarowały się jej koleżanki, że zetną dla niej włosy na perukę w razie chemii – wraca do zdrowia. Nastraszyli, a to tylko i aż now.niezłośliwy..po drodze tyle dobrych napotkanych osób, zyczliwych, zadzierzgnięte nowe, dobre znajomości…wyczyszczone te, które wadziły.
    Upierdzielona po pachy wczoraj – bo zachciało mi się murowac ze starych cegieł cos w rodzaju klombu dla bratków…ot, takie..klimaty wiejskie…a na ch..jeden wielki mi to potrzebne? By życ. By w swoim skromnym świecie znajdowac cokolwiek, co sprawi radosc..a radosc tworzenia czegos z niczego cieszy zawsze..
    Jestem po kolizji samochodowej, z wrakiem samochodu problemy że łojesuu….nabyty nowy (u mnie) samochód, jestem zadłużona…i żadnych wakacji, wypadów, nic. Trzeba zasuwac, by odpracowac. I wiesz…pizga nad morzem dzisiaj, jestem w pracy..i wiesz..słońce jest. I lampka wina wieczorem…i rozmowa z młodą, której nawet po takich traumach choroby nie jestem w stanie zapewnic wakacji….ale wiesz, jest, z podziurawioną noga, ale jest…i zapytam ją, jak minął dzień, jak geografia, bo ma mapę zaliczac…i pewnie ze dwie lampki wina, Sapkowski do podusi…jutro jest nowy dzień. Znajduj, szukaj, rozglądaj się. Trzeba chciec się cieszyc. Tak….do kompletu leczę się…..powiedzmy, że psychologicznie. Bo nie ogarnęłam w pewnym momencie. Tak, jak kiedys napisałas, farmakologia ma wiele rozwiązań. Ale my musimy sobie powód znaleźc sami. Łap Kochanie te sznureczki, trzymające w pionie, niech ich będzie jak najwięcej.. taka jedna Dalunia Ciebie pozdrawia, przeze mnie, wracająca do zdrowia, niesłysząca prawie, ale to pikuś…i kiedyś tam do Ciebie zjedziemy..i nakopiemy chudego tyłkensa, że popamietasz:) I wypijemy galon wina:) I zagryziemy ogórkami z solanki kołobrzeskiej:) I wymęczymy z Dalikiem Brunka…bo takie maluchy, to my na deser:) Buziaki…jestes Kochana i myślimy ciepełko. Tylko.

    • Jolinda

      Prawie się poryczałam. A w pracy jestem…
      Eh.
      Jeśli mogę coś dla Was zrobić, to daj znać. Całusy dla Twojej córci i Ciebie!

      Dziękuję!

      • K.

        Oj, ja teraz doczytałam:) eee…..normalna taka, gruba, wredna, stara…z mnóstwem problemów…ale.krcze…no…zycie ma się jedno. Pozdrawiam serdecznie. jestem u Jolusi w znajomych na FB:) Pozdrawiam, Kamila.

  6. Ewa

    Mam taką specyficzną pracę, że zawsze przychodzę na 15, a kończę różnie – czasem o 19, częściej o 21, a przez ostatnich parę miesięcy to raczej później niż wcześniej. Mój szef pojechał teraz na szkolenie na miesiąc i zgodził się, żebym przez ten miesiąc przychodziła w godzinach 14-18 🙂 W związku z czym będę miała ciut więcej czasu dla partnera 😉

    Tulipansy piękne, symboliczne bardzo, może poszukaj kogoś, kto zajmuje się zatapianiem kwiatów w żywicy i uda Ci się któryś z pączków zachować na zawsze?

    Pozdrawiam,
    Ewa

      • Ewa

        gugluj, może jakieś rękodzielniczki biżuteryjne, może na facebooku kogoś znajdziesz?

        wpadłam jeszcze na chwilę, bo sobie przypomniałam, że widziałam ostatnio arbuzy w supermarkecie, na pewno nie są jeszcze tak dobre, jak w pełni sezonu, ale zawsze to jakieś światełko w tunelu (a wódka jest dostępna non stop! 😉 )

        E.

        • Jolinda

          Znalazłam, zapytałam, odpada 🙁 Tulipany zawierają za dużo wody, a po wysuszeniu zmieniają kolor… Nie nadają się do żywicy. Ale pomysł świetny, może jakieś inne jej kwiaty tak uwiecznię.

  7. K.

    Joleczko, ja z tych, co jak nie kijem, to miotłą nie ubijesz..my matki..sama wiesz. Aaa……rzuciłam palenie. Kiedy Dalia zachorowała, paliłam jak smok..mimo, że w lipcu ub.r miałam operacje wycięcia nowotworu tarczycy, rzuciałam dziadostwo i kiedy Dalia miała gehennę szpitalną, zaczęłam na nowo…no tak, wiem, głupota..ale.
    I kiedy wracałyśmy z Gdańska (ale Ci mówię, jacy kochani lekarze, sławy lekarskie..i tak sobie z nami, zwykłymi szarakami, bez żadnych kopert rozmawiali, jak…no fajnie tak, ciepło, bo Dalii kostniak to jednak nieczęsty ciut), wracałam, musiałam zastępczą fabię, co ciągnęła ropsko jak smok zatankowac, stanęłam koło Daluni drzwi, pokazałam jej, że łamie ostatnie papierochy…i juz ponad 3 tygodnie nie palę. Obiecałam jej, że nie będę, że jak by mi sie chciało zapalic, to ją nóżka będzie bolała. I nie palę. I choc cukierki takie lepiej wchodzące się zrobiły….to tam, w doopie, schudnę. Ale nie palę.
    I Kochana – ja naprawdę często i tylko ciepło o Was myślę, jak sobie radzisz, jak Brunek. I to z tymi ogórcami i wińskiem to nie do końca na pocieszkę, ale ja zwyczajnie fakty uprzedzam:) Wszak czasem musimy do Światowego Centrum Słuchu podjechac, więc….kawałek podłogi się u Cię znajdzie….bo znac, zobaczyc, usciskac…to zaszczyt będzie. I nie myśl o sobie inaczej, Jolanto.
    Zabrzmiało:) bo zabrzmiec miało.
    Nosek do góry. My, samotne babki, matki – nie znam silniejszej nacji. Nie ma. Buziaki.

  8. K.

    Babki – w sensie – kobietki :):) Żeby nie było:) Bo ja to mojej Jędzy cały czas powtarzam, że mimo faktu posiadania…hmm…zięcia, na babciowanie się nie nadaję…jeszcze z lat 20 🙂

    Buziaki.

  9. roro

    Ale kupa polska :-(! Pomyslmy.
    Gulaszu nieprzebije – mam tylko wiesci ogrodowo-pogodowe… ze orliki, ze niezapominajek (sic!) w brod, ze szafirki, ze malwy sie udadza, ze mak sie przyjal, ze irysy najprawdopodobniej – zygoty jedna konstruuje poczym wyjasnia zawile – druga sie rozgadala i do nocnika celuje – czyli zycie zapierdala i zachodzi na skretach.

    Rozwazyla bym wykopanie jakiejs wieloletniej rosliny – to jest dobra pamiatka.
    Ja mam na przyklad jeszcze strugany patyczek do sprawdzania wilgotnosci ciasta i obrusy do przeżywania kolejnych swiat tego zycia;-)

    p.s. gruboszowate czy tam rozchodniki sa mniej cmentarne od bluszczu…

    • Jolinda

      Też chciałam zabrać obrus. Ale jak wybrać jeden z miliona? To jak z roślinami… jest tego tyle, że nie potrafię wybrać i nie biorę nic 🙁

  10. Marta

    To i ja dorzucę pozytywne wieści.
    Niedawno wracałam z pracy i małe rondo było zakorkowane. Moja nitka jechała..
    Zastanawiałam się o co chodzi, bo nie był duży ruch.
    Na środku stał motocyklista i wstrzymywał inne pojazdy.
    Dlaczego? bo przez rondo zapierdzielał jeż… i chciał go ochronić.
    Jest nadzieja.. poczułam, że jest nadzieja 🙂
    Wysyłam Ci duuuuużo pozytywnej energii.. bo co dajesz to i wraca 🙂

  11. Agnes

    Jestem matka-dumna-jak-pawica. Młoda w 2 godziny opanowała jazdę na 2, rowerowych kółkach 😀 A dopiero co 4 lata skończyła.

  12. Klaudia

    Zaplanowałem wakacje, na Wyspy Brytyjskie, ukochane, objazdową, od dawna wymarzoną i lekarz mi powiedział, że jedne leki odstawiamy we wrześniu i się nam udało spotkać po tylu latach wreszcie, i powiedziałaś, że na żywo wyglądam lepiej niż w internetach – zrobiłaś mi dzień ☺

  13. annavongundk

    Z mojego ogródka 4 w jednym… Zofia (4 miesiące), moja osobista córcia, pomimo mikrowagi urodzeniowej właśnie dogoniła wagowo rówieśników… karmiona dotychczas tylko na cycu… a w związku z tym mogłam sobie kupić dżinsy o rozmiar mniejsze niż przed ciążą bo przy okazji wyssane chyba też tłuszcz ergo cellulit z matki…ponadto zaczęła od tygodnia wciągać warzywa (preferencji brak-jamochłon pożre wszystko)…i wczoraj zrobiła pierwszą prawdziwą ludzką kupę… gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że kupa będzie dobrą wiadomością… 😉

    • Jolinda

      Hahahaha 🙂 Radość z kupy zna każda matka. Niestety 😉
      A teraz przez Ciebie po raz pierwszy zaczęłam żałować, że nie udało mi się karmić piersią. RURO!!! 😉

      • annavongundk

        Pogadamy za pół roku, jak będę się modlić, coby bumerangiem te kilosy nie wróciły a cycki raczą utrzymać wzrok w kierunku horyzontu a nie na południa 😉

  14. panna.w.paski

    Dziś pierwszy raz poczułam ruchy dziecka (18 tc, pierwsza ciąża) i to było coś niesamowitego… Abstrakcja zaczęła stawać się coraz bardziej namacalna.
    Postanowiliśmy uczcić z M. ten dzień dobrą kolacją. Właśnie dolatuje do mnie zapach z piekarnika -żeberka jagnięce i frytki z batatów 🙂 Myślę, że całkiem nienajgorsze te niusy 😉

    • Jolinda

      Wspaniałe niusy. Jedna z czytelniczek powiedziała mi, że ten nius wyjątkowo jej się spodobał. Mnie też.
      Trzymajcie się, niesamowicie piękny i koszmarnie trudny czas przed Wami! Gratulacje! 🙂

  15. Uruska

    Jesteś młoda, zdolna i piękna.
    Jesteś też zajefajna.
    Masz uroczego Decybela, który rośnie na potęgę i ku uciesze.
    To są naprawdę dobre wiadomości.
    Może nawet najlepsze.

      • Uruska

        Chętnie powtórzę gotowanie i piecie wina. Europa nie jest aż tak duża, żeby nie można się było gdzieś spotkać, przy nomen omen ruskich ; )

  16. Dobre wiadomości:
    – zapisałam się na West Coast Swinga,
    – od dobrych paru miesięcy chodze na fitness regularnie,
    – kwitną i pachną fiołki! Chyba nie ma piękniejszego zapachu,
    – na imprezie firmowej wybawiłam się jak w podstawówce, prawie cały team na parkiecie szalał, a to głównie faceci
    – w pracy buzuje od pomysłów i dobrych wibracji, jest też abstrakcyjnie, gdy koledzy jeżdżą na deskorolce, albo hulajnodze,
    – koty nie wycelował skoku i teatralnie spadł w połowie odległości od szafy,
    – znalazłam fryzjerkę, którą lubię!
    – znam jedną fajną lasię z internetu, która na żywo jest jeszcze fajniejsza i która mimo swoich własnych problemów wywołuje uśmiech na twarzach innych i jeszcze oferuje im pomoc, no i lubi arbuzy
    – wieczorami tańczę do muzyki, bo mogę,
    – jest tyle fantastycznych ludzi, że życia mi nie starczy ich wszystkich poznać,
    – przeczytałam książkę w tydzień, a potem drugą i teraz kończę trzecią, bo z trylogiami tak bywa,
    – i jeszcze znajdę CI milion innych dobrych wiadomości jeśli będzie trzeba, chociaż ja wiem, że to tylko drobiazgi.
    Ściskam i oferuję wino i arbuzy krakowkie w razie potrzeby.

  17. iza

    My się dopiero poznajemy ale co tam;-)..
    Dzień z życia Twoich siostrzencow (Piotrkowych synów):
    -starszy Adas cieszy się ze juz kolejna, chyba 5 z kolei, kostka Rubika do niego leci poczta, jakas specjalna specjalna edycja
    – młodszy 4 letni rysuje na potęgę rodzine dinozaurow, ciociamoniazaurusa uwzgledniajac (zdjęcia do przeslania jak życzenie)
    Niby małe, prozaiczne rzeczy ale cieszyć się trzeba

    a jutro dla odmiany wycieczka na lokalna farme z banda 40 4-5 latków wiec będzie sie działo

    Uśmiechu mimo wszystko!
    iza Piotrowa;-)

    • Jolinda

      Hej Iza, fajnie że zajrzałaś i że zostawiłaś mi dawkę pozytywnej energii. Poczytaj komentarze, Tobie pewnie też się przyda ten pozytywny kop!
      Całusy rodzinne! 🙂

  18. Jolanta

    A ja umówilam sie z kolezanka na czwartek, po pracy, na wino, bo musimy omówic pewne problemy egzystencjalne. No na przyklad: wino biale czy czerwone, i jego wplyw na ocieplenie generalne w galaktyce, takich spraw na taka skale nie mozna odkladac! Buziaki przesylam, tulipany piekne. A wczoraj o godzinie 23 swietnie mi sie sprzatalo, wszyscy poszli spac i mialam wolne pole do popisu 🙂

  19. Ania U.

    A mnie Jolka za 2dni wybije na liczniku 40tka i to jest bardzo dobra wiadomosc!!, bo czuje sie jak podwojnie ryczaca i rozbrykana 20tolatka !!
    ..no moze gdyby nie wysuwajacy sie z pewna czestotliwoscia dysk, ktory mi wiek przypomina i ustawia na moment do pionu ;))

    Trudy i znoje. Gory i doliny. Wzloty i upadki. Ale jednak…. zycie jest piekne!

  20. To ja też dodam coś od siebie. Zakwitły moje tulipany i krzewy bzu zsypane pąkami. Po trzykrotnym kursowaniu waluty w te i nazad dotarła do adresata nasza przedpłata za lokum w Bułgarii – a co takie hipsterskie miejsce na wakacje 😉 Może tam nie dotrą te cholerne dżichadżisty.
    A w łykend wybywam na romańtyczny łykend do… Pułtuska – nie śmiać się! Tak! Ramańtyczny! Do Pułtuska 😛
    Posyłam tonę naprawdę dobrej energii. Czekam na dobre wieści od Ciebie… Bo życie to wiadomo – pudełko czekoladek, jak mawiał klasyk, więc raz na górze, raz na dole. Więc do góry Jolindo, do góry!!!!!!!!!!!

  21. Ewelina

    Coś pozytywnego ode mnie?
    Ten krótki moment między nocą a dniem. Ten blady świt, kiedy łapię ostatnie minuty snu , obracam się na drugi bok i czuję, że obok mnie śpi człowiek, który jest dla mnie całym światem. Każdą dobrą i złą chwilą. Każdym okruchem złamanego losem serca i każdym kawałkiem ciasta marchewkowego jedzonego o 2 w nocy. Nawet, jeśli mam to tylko przez chwilę, to dzisiaj mam wszystko – zdrowie, pracę, dach nad głową i człowieka łaskoczącego przez sen swoim oddechem moją szyję.

    Ściskam!
    e.

  22. Ag.

    I trochę pozytywów ode mnie: świeci słońce i dzień coraz dłuższy, wszystko się zieleni. Jesteś piękna, mądra i otoczona życzliwymi ludźmi. Spakuj Bruna w plecak i jedź do Indii. A kotecka można do mnie na przechowanie bo grasuję niedaleko.

  23. aga

    z dobrych wieści- praca „umysłowa „po 14 godzin, widmo opieki spolecznej zabierającej potencjalne dzieci (uff zdążyło dorosnąć) i wizja odejście męża do Pani wracającej przed 22…………………wszystko to dobiega końca!!!!i skończy końcem kwienia. Aby powrócić jak bumerang za rok- to pewne jak śmierć i podatki,…taka branża 😉

  24. MONIKA Ch.

    Hmmm., Jola dopiero przeczytałam. Jedną z dobrych wieści, taką która zawsze nią będzie jest to, że kiedyś całkiem przez przypadek przeczytałam Twój blog. Poznałam w jakiś sposób Ciebie, niepowtarzalną i nie do podrobienia Jolkę. Mam nadzieję, że zawsze jakoś będę w jakiś sposób wiedziała, że u Ciebie jednak dobrze. W końcu słońce zawsze w końcu wychodzi 😀 moja psiapsióła miała różne perypetie życiowe. W końcu trzepnęła to i została samotną matką dwójki urwisów. Czas tochę mijał, działo się różnie i nadal się dzieje. Ale teraz jest ponownie z kimś i to super fajnym dla niej kimś. Niedawno bawiliśmy się na ich weselu. Żeby było fajniej, razem byliśmy w jednej klasie w liceum. Życie potrafi zataczać koła, albo i nie. Ale ludzie tacy jak Ty, są najfajniejszymi wieściami. I tacy jak my czytacze, trzymamy w naszych domach kciuki. Za Twój i Brunka uśmiech chociażby. :-*

  25. tessa

    kupujemy mieszkanie:)
    Takie nowiutkie, ze jeszcze go nie ma;)
    Wypieszczone bedzie do granic:)
    A za 2 tyg. bede w Warszawie, krotko, ale bede:)

Odpowiedz na „Ania U.Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.