Jak oszczędzić na wakacjach

Poniedziałki bolą. Poniedziałki po długim weekendzie zwłaszcza.

Po wspaniałym wyjeździe trudno wbić się w garsonkę i lakierki i zapitalać z taczką. Jak się sączyło drinki cały weekend, to kac dokucza. I przeciąg na koncie. A jak się było w górach i oddychało pełną piersią, to zmielone korpopowietrze aż boli.

Chyba, że się nic takiego nie robiło. Jak ja.

To znaczy plany, żeby robić były. Wielkie plany. Nawet spakowana byłam. Jednakowoż w ostatniej chwili, jak już zapinałam wrotki, towarzystwo mi się wysypało. Gdyż jednej części towarzystwa wysypał się samochód, a druga część nie była przygotowana na atak zimy… Bo skąd panie w połowie listopada śnieg w górach 😉 No nie przewidzisz. Ale na letnich nie podjedziesz.

Więc nie pojechaliśmy. Najtańszy długi weekend ever.

I se pomyślałam, że w zasadzie, to jest to całkiem rozsądny sposób niewydawania pieniędzy. Planujesz, knujesz, pakujesz, przeżywasz… Wszystko najfajniejsze, co jest związane z wyjazdem, masz. Tylko, że nie jedziesz. Nie wkurzasz się stojąc w korkach, nie wracasz rozczarowana, nie łamiesz nogi, nie gubisz kluczy do domu, nie wydajesz majątku na grzane wino na stoku i nie zarażasz się grypskiem. No ewidentnie same plusy 😉

Można też zaszaleć. Po co ograniczać się do realnych wyjazdów, skoro można też nie pojechać na weekend do Japonii! Albo zaplanować niejechanie na Barbados! Ileż to nowych miejsc można nie zobaczyć! 😉

Jest też wersja tego ćwiczenia dla pesymistów. Zaplanować wyjazd w jakieś bardzo niefajne miejsce. Bo ja wiem – Wałbrzych może? Albo Radom? Wtedy można zaplanować, skasować, a po wszystkim mówić – jeeeeej, jak dobrze, że jednak nie pojechaliśmy do Radomia. Ale by było nuuudno! 😉

 

3 komentarze

  1. Grazyna1

    To sie nazywa dar przetrwania, 🙂 . Wszystkich to spotyka, ale nie wszyscy umieja o tym tak ladnie napisac. Przesylam pozdrowienia.

  2. Anja

    Co ty gadasz… u mnie też miało być blisko/ekonomicznie/bezżadnychekscesów..
    I co?
    I kurzastopa wróciłam do chaty z trzecim futrem… w pięknym kolorze Twojego kotexa.. że to niby na szczęście.
    Małe toto i drze ryja niemiłosiernie… Mocca i Vileda ze mną nie gadają.
    A dzisiaj poniedziałek. Nawet pić wina w pracy nie wypada…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.