Wyrodna matka

Święta w tym roku były wyjątkowe. Magiczne, pełne radości, niespodzianek i uniesień. Boooo… po raz pierwszy odkąd zostałam matką, spędziłam święta bez dziecka, bez partnera, bez rodziny i bez polskiego zadęcia. Wyjazdowo, w Bawarii, u przyjaciółki.

I było mi z tym doskonale 😉

Nie oszukujmy się, większość swojego życia spędziłam bez dziecka. I te ostatnie 3,5 roku z młodym na pokładzie stanowią jednak, nadal, odmianę od tego do czego przywykłam. Jasne, że sama bym sobie takich świąt nie wybrała, ale że jest jak jest, to lubię co mam, zamiast narzekać.

I tak z pozytywów:

  • nie przeżarłam się w Wigilię, gdyż mimo spędzania jej w 3 różnych domach, wszyscy skupieni byli raczej na kontaktach międzyludzkich i pełnych szampana kieliszkach, niż jedzeniu
  • w pierwszy dzień świąt jadłam brukselkę z suchym makaronem, a w drugi indyjskie w knajpie iiiiii… żyję 😉
  • przez święta i okres okołoświąteczny mogłam się spotkać z przyjaciółmi, znajomymi i jak dorosły człowiek z innymi dorosłymi, gadać o życiu, upić się, wyspać i zadbać o SIEBIE i kota (i swojego kaca też)
  • przyoszczędziłam na jajkach niespodziankach, jogurcikach i żelkach; dwa tygodnie bez dziecka i myślę że bilet do Monachium się spokojniutko zwrócił 😉

 

W ogóle, jak się tak nad tematem pochylić, to mój układ jest bardzo pozytywny. Jestem matką, mam dziecko, zapierdalam dookoła niego jak każda matka. Ale zupełnie odmiennie od większości matek, raz na jakiś czas mam od tego wolne 🙂 Czas, żeby odetchnąć, pomalować paznokcie, przypomnieć sobie jak smakuje poranna gorąca kawa i zatęsknić za małym terrorystą 🙂

W święta naszła mnie też pewna refleksja. Spotykałam się z ludźmi, żeby nie siedzieć samotnie w kącie pokoju, nie patrzeć w okno lub na zdjęcia rodzinne i nie wyć. W zasadzie w ogóle nie byłam sama. I nagle poczułam, że przedawkowałam. Że nie mam ochoty na kolejne spotkanie z kimkolwiek. Nie sądziłam, że prócz uważania na dawki czekolady i alko, będę musiała uważać na dozowanie kontaktów z ludźmi. Ja. Labrador w ludzkiej skórze… 😉

I tak o. Cudownie było mi być samej przez te 2 tygodnie. I wierzę, że dzięki temu, macierzyństwo smakować będzie mi lepiej. Wszak od samego lukru (ha ha ha) można zwymiotować… 😉

23 komentarze

  1. Anja

    Yyyyy….
    czy te dwa tygodnie bezdziecka już minęły?
    bo ja tak w sumie to wino wspólne chciałam zaproponować.. a teraz to już nie wiem…

    a jak nie wino, to kawę może?
    chociaż ja to jednak wolę wino 😉

  2. Rozumiem, że Holender stara się nie być tatusiem od święta i zabiera dziecko jak tylko może? Daj ci Boże i dziecku też.
    Wcale nie jesteś wyrodną matką tylko dlatego, że cieszysz się, że masz czas dla siebie. To jest bardzo zdrowe rozwiązanie właśnie dlatego,że możesz za potworem zatęsknić. A jemu krzywda się nie dzieje (?) i ma okazję pobyć z tatusiem.
    W Szwecji naturalne jest, że rodzice nie mieszkający razem dzielą opiekę 50/50. Moja wnuczka mieszka tydzień u mamy, a tydzień u taty. Pewnie, że najbardziej by chciała mieszkać razem z mamą i tatą…(kłamię, najbardziej by chciała z babcią i dziadkiem)…no ale jak się nie da, to się nie da. Dziecko ma jednakowy kontakt z obojgiem rodziców, i żadne z nich nie jest tym rodzicem od świąt i prezentów oraz od nudnej codzienności i wymagań. Myślę, że to jest najlepsze rozwiązanie. I nikt nie uważa, że jest wyrodnym rodzicem dlatego, że np. na czas pobytu dziecka w drugim domu planuje sobie życie towarzysko-rozrywkowe. No, ale to Szwecja, tu nie ma polityki prorodzinnej ani Pomników Umęczonych Matek Polek.
    ….Muszę wymyślić sobie nowa ksywkę…

  3. Moje najfajniejsze Boze Narodzenia byly obydwa jak bylam sama. Raz na Hawajach, to jeszcze przed dziecmi, i ostatnio w Peru, kiedy to juz nie moglam, wiec dzieci w pizdu wywalilam do ojca, a sama bez poczucia najmniejszej winy spedzilam Wigilie z peruwianska rodzina, Boze Narodzenie w Machu Picchu, a Sylwestra w dzungli z tubylcami.

  4. Kamila

    Joleczko. W czasie 09.-12.01. Znajdziesz czas na małe spotkanie? Jak najbardziej z Decybelkiem. 🙂 Wstępnie. Bo siem wybieram. I ambitnie chcem sama do Cię trafić. Z Białołęki . Choć na wieczorne przeczytanie bajki mlodemuJak wspomniałam – wstępnie. Ale daje znać. Może za krótki czas- ale dzisiaj się dowiedziałam. Ze moge być. Buziaki.

  5. naufrago

    jolindo,
    czytam Cię od lat. Każdego Twojego bloga. Każdy był/jest fascynujący. I jak to ktoś kiedyś napisał – uważam, że koniecznie powinnaś napisać książkę. Kto jak nie Ty? ja kupiłabym egzemplarz sobie i kilka rodzinie 🙂
    Co do dzisiejszego tematu – jak ja to rozumiem… Myślę, że każda normalna matka rozumie. Kocham swoje pociechy ponad wszystko, ale wciąż mnie kusi , żeby uciec na chwilę, na dzień.
    Odkąd urodziła się Druga (5 miesięcy temu prawie) moje jedyne wychodne to wizyty u dentysty. Dlatego żrę czekoladę, żeby zęby się jak najwięcej psuły, heh
    Buziaki Jolka, jesteś the best

    i słówko do komentarza ” bys” – chciałoby się wetknąć kij w mrowisko i wywołać awanturę nie? Świerzbi rączka, żeby poklikać obraźliwe komentarze? żałosne. Na szczęście niektóre kobiety i matki są ponad to…

    • jolinda

      Jak ja to dobrze znam… Matki mają wolne tylko, gdy jest hasło „lekarz”. Choooociaż, ja i do ginekologa ze swoim chodziłam, bo nie było innej opcji 🙁

      A książka? No ja się chyba do tego nie nadaję. Trzeba mieć jakiś większy pomysł, trzeba to ciągnąć kilka miesięcy. No i trzeba mieć coś do powiedzenia. Ja mam akurat tyle, ile mieści notka blogowa 😉

  6. agnwn

    mnie się zdaje ,ze najtrudniej chyba pozbyć się troski,ze progenitura ucierpi..nie daj boże niewygodę, niezadbanie jak trzeba, a może rękawiczek nie założą, albo jedynych słusznych parówek w Holandii nie ma..ze szkodą dla dziecia. Da się tak serio serio wyplenić niepokój o nieletniego poza zasięgiem wzroku??

    • jolinda

      Da się spokojnie, o ile nie siedzisz na dupkensie i nie patrzysz w okno 🙂 Byłam zajęta i bardzo to się wszystko ładnie zgrało.

  7. hornet

    Matka Polka tak nie robi! 🙂 Matka Polka ma się poświęcać i umartwiać, a nie opuszczać przyszłość narodu, tudzież oddawać w nieludzkie łapska cudzoziemców! 🙂
    Dobrze zrobiłaś! Tobie też się należy odpoczynek i odreagowanie. W końcu musisz mieć siły, aby w kolejnym starciu z rzeczywistością… nie urwać głowy tej przyszłości narodu:)

  8. agnwn

    ja tam też popieram zimny chów ;)) tylko ten atawizm w psychice do pilnowania młodych trudno wyplenić, Na szczęście fobia na brzuch ciążowy ( dla mnie normalnie wizualizacja Obcego !!! to dopiero niewybaczalne w naszym społeczeństwie kultu maryjnego) ząłatwiła sprawę 😉 po pierwszym razie .

  9. Agniecha

    Jolindo, po wielu latach znów trafiłam na Twòj blog…
    Przez całą noc czytałam i piłam wino.
    Płakałam na przemian ze smutku i śmiechu…, uczestnicząc w Twoim życiu, które doświadczyło Cię okrutnie…
    Nie jesteś wyrodną matką. Matka (szczególnie samotna) potrzebuje choćby chwili dla siebie, żeby nie zwariować. Po prostu. Coś wiem na ten temat.
    Trzymaj się dzielna Kobieto. Uściski serdeczne

      • Agniecha

        Kac to… oswojone zwierzę 😉 Człowiek nie wielbłąd, czasami musi się napić – jak mawiali starożytni 😉

        Odwiedziłam blox. Potem wpisałam boguspospolitus w googla i… już byłam u Ciebie 🙂 Po nitce do kłębka dotarłam do Przystanku Śląsk 😉 Czyyyyyyytam kiedy sie da i gdzie sie da 😉 Uwielbiam Twój styl i wartką 😉 akcję 😉 Przy decybelu dzieje się 🙂

        Tyyyyyle życia. Kawał życia.
        Oby do przodu!

        Pozdrawiam Cię serdecznie. Będę lajkować na fb 😉

  10. Magda z I B

    A i ja czytam i czytam. Na książki nie mam czasu wiec pewnie bede jedyna proszącą – Książki NIE pisz!

    Czasami myslalam o tobie, tak samo jak o innych. Co u was? Jak żyjecie? Czy wam dobrze? Zastanawiałam sie czemu sie przestałyśmy kolegować choc bylas moja ulubiona psiapsiolka! Nawet mialam gdzies twoje zdjęcie w tych brązowych ogrodniczkach. siedzisz na kanapie u siebie w mieszkaniu, w 4ce. Brzmi dziwnie ale to pamietam! Tak samo jak szafkę w kuchni pełną słodyczy. Za to uwielbiałam twoich rodzicow, zawsze ja napełniali. Czy to byla tylko mamy zasługa? A potem mi sie przypomniało… przeprowadziliście sie. Do „13-tki” zaczęłaś chodzic. A tam same bufony! Aaaaaaa ale dziecinada, co?

    Fajnie ze cie znalazlam. Jestes bardzo ładna. Tak jak twoja mama. Taty niestety nie pamietam. Przykro mi ze tak szybko odeszli.

    Musimy sie spotkac!

    Ps. Mam cypryjskie wino!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.