Nie posiedzisz

Dobra, trzymajcie się poręczy, to jest duże. Mam na myśli newsy.

Bo przecież minęło właśnie pół roku, odkąd poukładałam swoje  życie na nowo. Nowy kraj, nowa praca, nowi znajomi, nowa szkoła, nowe ścieżki do stoiska z winem… 😉 Wszystko się ułożyło. Było spokojnie. Złapałam się na tym, że mam tak poukładane życie, że śmieci układają mi się w regularne warstwy i każdy dzień zaczynam obierkami z jabłka (przerwa jabłkowa w szkole) i skórkami chleba, gdyż z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, dzieci w NL nie jadają skórek od chleba, a przynajmniej wg Brunona 😉 Słowem – nuda. I tak oto straciłam czujność…

A rozrywki już czaiły się za rogiem, już sobie ostrzyły zęby na tłusty spokój jolanty 😉

I wtedy nagle, jak zawsze całkiem WTEM, zaczęło się.

Decentralizacja działań. Likwidacja działu. Zwolnienia grupowe. Od stycznia proszę nie przychodzić.

Słabo? 🙂 Hahahaha…

To się mogło przytrafić tylko mnie. Zmień całe swoje życie, rzuć zajebistą pracę, przeprowadź się do innego kraju, zrób ze swojego dziecka małego holendra, pokochaj popcorn serowy i stamppot. I wtedy ktoś wciska wielki czerwony przycisk RESET SETTINGS. Nosz kurwa 🙂

Więc tak. Najpewniej dostanę kilka miesięcy płatnego urlopu. Fajnie, ale nie jest to dokładnie taki prezent o jakim marzyłam na Gwiazdkę. Piszę najpewniej, gdyż jesteśmy w procesie. Otrząsania się z tych breaking news i rozmawiania o tym, w jaki sposób moja ukochana firma może utulić mnie w tym niespodziewanym żalu.

Jasne, brałam pod uwagę, że mogą mnie zwolnić. Brałam też pod uwagę, że sama będę chciała odejść. No ale kurcze noooo… 🙂 Dobrze żarło aż zdechło, jak to mówią.

 

Konkursik? Kto ma bardziej pokręconą karmę niż ja?? 🙂 Dokładnie 24 miesiące temu wyprowadziłam się ze śląskiej wsi i powróciłam na Warszawy łono. A potem jakoś to poszło. Znalazłam robotę i nawet trochę energii, żeby się uśmiechać 🙂

 

Oraz, bo na pewno Was to nurtuje: nie, chociażbym miała myć kible na Schiphol, nie wrócę do PL.

Ani chwili spokoju, słowo daję…

 

No. To zawodowo. Bo o prywatnym życiu to już nawet nie mam kiedy pisać, sama za nim nie nadążam 😉

14 komentarzy

  1. Tantawi

    Ja Cie krece ! To tak jak u mnie. Cygany juz tak Maja 🙂 I znowu bedzie dobrze I sie pouklada, zobaczysz ! Kociary zawsze spadaja na 4 lapy. Sciskam Was !

      • roroism

        no zesz kurna. przeciez mnie poskreca.
        Trzymaj sie tam… jak mawiaja stare emigranrty – nie ma tak, zeby jakos nie bylo. (my tez na wylocie / zakrecie)…
        to co kafeteria na Szytholu?

  2. Anka

    ależ Ty masz pokręconą energię, nie sądzę żebyś kible musiała myć 😉 na pewno zaraz pojawi się kolejny zwrot akcji, powodzenia!

  3. Pati

    Nie dalej jak wczoraj pomyślałam że napiszę do Ciebie i zapytam czy przypadkiem nie przeprowadzasz się gdzieś np. do Australii, bo już chyba się zasiedziałaś w NL bo na blogu cisza.

  4. Anka

    sama mowisz ,ze twoja stala to zmiana:)wiec nic nowego;)a z drugiej strony-ile mozna na te kaczki w pracy patrzec:)
    Mieszkasz w takim regionie,ze zaraz bedzesz miec cos nowego-oczywiscie jesli poszukasz;)choc jesli masz LinkedIn- i tam zaznaczysz “poszukujaca”- beda sami do ciebie pisac:)Moja kolezanke wlasnie tak praca znalazla:)I to tu w Bredzie;)

  5. Kinga

    Jolu- trzymam kciuki za Ciebie! Scenariusze wszystkich telenoweli wysiadają przy Twoich perypetiach. Można o Tobie seriale kręcić !!
    Wierzę,że sobie poradzisz w ekspresowym tempie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.