Circle of death, czyli urodziny po niderlandzku

Sierpień jest miesiącem urodzin dla mnie i dla Bru. Czyli oboje mamy pecha, bo zorganizowanie imprezy urodzinowej w wakacje, to wiadomo, wyższa akrobatyka. Każdy ma jakieś plany, ludzie są w rozjazdach. Ja od kilku lat próbuję na swoje urodziny wyjeżdżać. A że Pani Lama urodziny ma mniej więcej w tym samym czasie, to staramy się … [Read more…]

Szewc bez butów, a Jolka bez internetu

Pracuję dla firmy dostarczającej kablowy internet i tv, niby największej na świecie. Jesteśmy też finansowo powiązani z jednym z największych graczy na światowym rynku telefonii komórkowej. I co? Jak mnie moja najukochańsza firma zaimportowała do kraju serem i śledziem płynącym, a było to w zamierzchłych czasach drogiego roamingu danych, to byłam jakby odcięta od świata. Dane … [Read more…]

pamięć zewnętrzna

Pojechałam na wakacje. Do Malezji. Dłuuuuga historia, masa zwrotów akcji, wodotryski, pająki, tygrysy i inne. Ale ostatni dzień z obecnej perspektywy wydaje się być najważniejszy. Bo zgubiłam telefon – moje centrum wszechświata, dowodzenia, portfel, kalendarz, kontakty, wszystko. Zgubiłam, mimo że nigdy się z nim nie rozstaję. Zawsze mam go przy sobie. Zawsze. Wylądowaliśmy w Dubaju, … [Read more…]

magia chwili

Wpis dodatkowy. Dla Was. Dla mnie. Inspiracyjnie. Co najbardziej zakręconego zrobiliście w życiu? Albo co Was spotkało? Albo co w Was jest najbardziej zdrowo popieprzone (pozytywnie)? Czy są na sali ludzie, którzy ukradli samochód na jedną noc, żeby tylko pojeździć w pełnię kabrioletem, a potem go oddali właścicielowi? Albo ktoś, kto po beznadziejnym dniu kupił sobie … [Read more…]

Rocznica zawodowa

No wiem, że mnie nie ma. A im bardziej bym chciała coś napisać, tym bardziej nie mogę 😉 Bo oczywiście dzieje się. Po tygodniach całych, gdy chciałam się w robocie ciąć dziurkaczem, bo nie rozumiałam NIC, co się dookoła mnie działo, przyszły WRESZCIE czasy lepsze. Ale było dość słabo muszę przyznać. Najgorszy początek jakiejkolwiek roboty. … [Read more…]

U siebie w Holandii

Pamiętam, jak pierwszy raz wylądowałam w NL z myślą, że może to początek nowej drogi. Przyleciałam na rozmowę w mojej obecnej korpo. Cała obsrana ze stresu po łokcie, bo baaardzo mi zależało, a to było coś totalnie nowego. I tak se patrzyłam przez samolotowe okno na ten zielony płaski kraj i snułam odważne wizje tego, … [Read more…]

Gównoburza po niderlandzku

Otóż gdy tylko odzyskałam starą-nową pracę, wcale nie wzięłam się za konieczne przyuczanie się do wykonywanego zawodu. Nie było chętnych, by mnie przyuczać. Mam wrażenie, że założono, że nastąpi dyfuzja wiedzy. Albo li też osmoza. Dla tych, co dawno do szkoły nie chodzili – kocia ilustracja zagadnienia 😉 A skoro nie musiałam się (chwilowo) zamartwiać … [Read more…]

Drugi pierwszy raz

Pierwszy dzień w nowej-starej robocie. Masakra. Jestem zmęczona, jak koń po westernie, chociaż zupełnie nie mam powodów. Moja szefowa nie mieszka w NL, tylko dwa razy w tygodniu dolatuje z Niemiec, w biurze więc raczej bywa, niż jest. Zapytałam, o której mam przyjść, żeby się spotkać i pogadać. 10.30. Dobrze, nie ma co się przemęczać … [Read more…]

Roller coaster zawodowy

Wielkanoc 2017 spędziłam w NL, mimo że to było kilka miesięcy przed tym, jak tu zamieszkałam. Przyjechałam do koleżanki, która twierdziła, że życie w Holandii nie chłoszcze. Oczywiście bilety kupiłam z wyprzedzeniem. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że moja-przyszła-ukochana-firma wyznaczyła mi interview w NL dokładnie dzień po tym, gdy miałam powrócić na ojczyzny … [Read more…]

Bezrobocie może być fajne (w NL)

Wiecie, co było najgorsze w tym, że „straciłam” robotę (bo oficjalnie wcale mnie zwolniono przecież)? Otóż tajming był nieoptymalny. I wcale nie chodzi mi o to, że to tylko kilka miesięcy po tym, jak mnie przenieśli do innego kraju i rozpoczełam życie expata. Nie. Firma poinformowała nas o tych grupowych zwolnieniach jakoś w połowie grudnia, … [Read more…]