Przemyt dzieci, narkotyków i sera w praktyce.

Podróże kształcą, wiadomo. Mnie na przykład dokształciły w temacie – gdzie już nigdy nie jechać… 😉 A że ja to ja, to wszystkiego muszę się uczyć boleśnie praktyczną drogą, nie? No ale od początku. Sam proces decyzyjny zajął mi dłużej, znacznie dłużej niż jakakolwiek inna decyzja w życiu. Bo opcji jest oczywiście w cholerę dużo, … [Read more…]

Biurokracja w NL

Jak przyjechałam do kraju serem i tulipanami płynącego, to oczywiście miałam masę formalności do załatwienia. Zdobycie numeru BSN (odpowiednik naszego PESEL), jest dziecinnie proste, ale ponieważ o tym nie wiedziałam, przygotowałam się na walkę. I walczyłam dzielnie przez ponad miesiąc, tyle że z wiatrakami (nomen omen), bo BSN przysłano mi w ciągu dwóch dni… co … [Read more…]

Bezkrwawe rewolucje

Są takie momenty w życiu, że chętnie by się komuś przegryzło aortę, prawda? No ale głupio tak jednak rzucać się na ludzi. Bo to się i spocić i pobrudzić można, nie mówiąc już o niespieralnych plamach z krwi. Niestety intryg knuć nie umiem, a potraktowanie Lodowatym Spojrzeniem nie wchodzi w grę na odległość… Pozostaje więc … [Read more…]

Królowa Stresu i Książę Relaksu

Zacznę organizacyjnie. Czy czytacze wiedzą, że Blogus ma stronę na FB? Jak ją polubicie, to jest szansa, że dostaniecie powiadomienia o nowych wpisach. Trzeba kliknąć TUTAJ. Bo gdyż im bardziej osobiście piszę, tym bardziej komentujecie poza blogiem 🙂 I próbując ogarnąć komentarze w wiadomościach, na prywatnym profilu, na profilu bloga i na blogu czuję się, … [Read more…]

Minionki ratują (mój) świat

Życie ekspata nie jest usłane różami, acz nudno raczej nie bywa. Zmagam się z tyloma prostymi rzeczami, że czasami jedyne na co mam ochotę, to baranek w ścianę. Z rozbiegu. Szukam domu, nie? I to jest tragedia… A tragedia + dystans (przynajmniej czasowy) = komedia, prawda? No oby. W poniedziałek udało mi się obejrzeć dom, … [Read more…]

Początek końca

No i jak tam? Brokatowy kurz już opadł? Gotowi na najbardziej depresyjny okres w roku? Zimowe atrakcje skończone, do wiosny daleko, zaraz przyjdą pierwsze rozczarowania, bo okazuje się, że sama zmiana daty to za mało, żeby COŚ się zmieniło… Ja jestem oczywiście gotowa. Gdyż załatwiłam wszystkie możliwe rozczarowania w tamtym roku. W tym mogę zaakceptować … [Read more…]

Restart systemu

I jak tam? Gotowi na nowe? Wszystkie trupy z szafy wyciągnięte? Śmieci spod dywanu posprzątane? To dobry moment, żeby pozamykać niedomknięte sprawy, prawda? Niby zawsze jest na to dobry moment, ale jeśli końcówka roku może do czegoś zmobilizować, to dlaczego by nie? Od wielu lat robię tutaj to durne podsumowanie, więc nie może być inaczej. … [Read more…]

Kerstdiner, czyli Wigilia z majonezem

W Holandii nie ma takiego szału świątecznego, jak w Polsce. I chyba jeszcze nie udało mi się nikomu tutaj wytłumaczyć bezsprzecznego absurdu polskiej Wigilii. – No tak, w Polsce obchodzimy Wigilię BN i jemy wtedy 12 dań. – O rany, a kto tyle może zmieścić?!? – Nikt. No może nikt prócz wujka Zenka. Ale te … [Read more…]

Korale koloru koralowego

Całkiem niedawno odkryłam (przy pomocy osób trzecich), że jestem control freakiem.  Strasznie się denerwuję, jak nie jestem „on top of things”, albo gdy nie wiem gdzie jest mój telefon, gdzie postawiłam kieliszek z winem, albo kiedy będą dostarczone moje nowe buty. No przecież muszę to wiedzieć, bo muszę planować, znać swoje opcje i kierować swoim … [Read more…]

W świątecznym swetrze

Dzisiaj w mojej ukochanej pracy obchodzimy dzień brzydkiego świątecznego swetra. Zbudowano nam piękny świąteczny rynek, jest grzane wino, czekolada i BBQ. Renifery, choinki, sztuczny śnieg – ekologiczny, z mąki ziemniaczanej, takie śnieżne prażynki 🙂 Koledzy  musieli mnie trzymać,  żebym się w nim nie wytarzała, no ale co ja poradzę, skoro pachnie jak świeżutkie chipsy… 😉 BTW, … [Read more…]