Nie chwal dnia przed ostatnim komunikatem

W swojej przedziwnie powykręcanej ścieżce kariery miałam dość egzotyczny (ale też jaki zajebisty!) przystanek związany z show-biznesem. To było tuż po tym, jak wygrzebywałam się z czeluści żałoby i bagna rozczarowań. Więc cała poraniona i niezwykle smutna trafiłam w środek tego pozłacanego świata gwiazd i gwiazdek, paparazzi, fleszy aparatów, czerwonych dywanów i imprez. No klasycznie, … [Read more…]

Efekt kozy

Jest taki bardzo stary dowcip o Rabinie i kozie. Znacie. Mosze narzekał na brak miejsca w domu, bo dzieci, żona, teściowie, babcia, ciasno, głośno i śmierdzi. Rabin polecił mu dokwaterować do tego cyrku jeszcze kozę. Koza jakby nie pomogła, było ciaśniej, głośniej i mniej świeżo. Mosze wrócił do Rabina zanosząc się płaczem, że jego rada … [Read more…]

Niespodzianki

Nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji. Nikt się też nie spodziewał kolejnego wpisu. Myślę, że ciężar gatunkowy jest podobny 😉 Bo dzisiaj o niespodziankach. Gdyż całkiem niespodziewanie, doprawdy całkiem WTEM 😉 wydarzyło się kilka niespodzianek. Moje życie to w ogóle jedna wielka niespodzianka. Tata mi zawsze mówił, że wszystko przez to, że mam pamięć ryby … [Read more…]

Niewyuczalna ja

Nauczyłam się w życiu kilku rzeczy. Zaczęłam raczej standardowo od pełzania i gadania, ale potem dość nieortodoksyjnie pojęłam tajniki LUTOWANIA (tak – cyna, lutownica, rozwalające się wtyczki i kable, poparzone palce, gdyż jolanta pragnęła używać internetu, zanim ten stał się popularny i go tak nazwano), złożyłam też z części swój pierwszy komputer, bo nikt mi … [Read more…]

Z dedykacją

Jest taka stara, złota zasada – Piłeś, nie pisz. Bardzo chciałabym nauczyć się jej przestrzegać… 😉 No to lecimy. Jakąś niepoliczalną liczbę lat temu całkiem przypadkiem wpadłam na klip, który poruszył mnie do kości. Czyli grubo, bo nigdy do chudzielców nie należałam 😉 W każdym razie piosenka i wokaliści zostali ze mną już na zawsze, … [Read more…]

Stabilny chaos

A im więcej chciałabym napisać, tym bardziej nie mam czasu. Aaaale, ponieważ wysyłacie mi wiadomości z pytaniami, czy żyję i czy wszystko w porządku, to się oto właśnie zmobilizowałam i taaa-daa PISZĘ. Swoją drogą, to naprawdę wspaniałe mieć dookoła siebie ludzi, którzy się o mnie martwią i zauważają, że mnie nie ma. Bo owszem, mój … [Read more…]

przychodzi baba do lekarza

Otóż nadejszła wiekopomna chwila i Jolanta wybrała się do niderlandzkiego lekarza. WRESZCIE. Przez całe 15 miesiecy, czyli odkąd mieszkam w NL nie zachorowałam ani razu, młody też jakoś nie. Mimo biegania boso po ulicy, niezakładania butów, czapki, szalika i kalesonów 😉 Raz już próbowałam się umówić do ginekologa, nie? Wtedy w recepcji, bardzo głośno, pani wielce … [Read more…]

Circle of death, czyli urodziny po niderlandzku

Sierpień jest miesiącem urodzin dla mnie i dla Bru. Czyli oboje mamy pecha, bo zorganizowanie imprezy urodzinowej w wakacje, to wiadomo, wyższa akrobatyka. Każdy ma jakieś plany, ludzie są w rozjazdach. Ja od kilku lat próbuję na swoje urodziny wyjeżdżać. A że Pani Lama urodziny ma mniej więcej w tym samym czasie, to staramy się … [Read more…]

Szewc bez butów, a Jolka bez internetu

Pracuję dla firmy dostarczającej kablowy internet i tv, niby największej na świecie. Jesteśmy też finansowo powiązani z jednym z największych graczy na światowym rynku telefonii komórkowej. I co? Jak mnie moja najukochańsza firma zaimportowała do kraju serem i śledziem płynącym, a było to w zamierzchłych czasach drogiego roamingu danych, to byłam jakby odcięta od świata. Dane … [Read more…]

pamięć zewnętrzna

Pojechałam na wakacje. Do Malezji. Dłuuuuga historia, masa zwrotów akcji, wodotryski, pająki, tygrysy i inne. Ale ostatni dzień z obecnej perspektywy wydaje się być najważniejszy. Bo zgubiłam telefon – moje centrum wszechświata, dowodzenia, portfel, kalendarz, kontakty, wszystko. Zgubiłam, mimo że nigdy się z nim nie rozstaję. Zawsze mam go przy sobie. Zawsze. Wylądowaliśmy w Dubaju, … [Read more…]