W co się bawić

Już kilka razy chyba pisałam, że naprawdę lubię niderlandzki system edukacji, a przynajmniej tę jego część, którą miałam szansę poznać, a było to przecież rozpoznanie bojem 😉 Dzieci zaczynają szkołę dzień po swoich czwartych urodzinach i nie ma od niej wymówek w stylu wakacje z rodzicami zaczynające się tydzień przed przerwą świąteczną. Nie nie. Szkoła jest obowiązkowa … [Read more…]

Dzikusy z Polski

Jak planowałam przeprowadzkę do NL, to w ogóle nie przejmowałam się potencjalnymi trudnościami. Bo taki mam charakter, bo nie miałam na to czasu, ani siły, bo lepiej sobie radzę z bieżącymi wyzwaniami, niż z planowaniem, jak ich uniknąć. Tak więc nie zawracałam sobie głowy tłumaczeniem dokumentów, zamykaniem spraw w PL, czy chociażby sprawdzeniem, jak wygląda temat … [Read more…]

Parking pułapka

Miałam wczoraj spotkanie w Amsterdamie. A bardzo się odmiastowiłam odkąd mieszkam w Holandii. Duże miasta mnie jakoś nie bawią i jeśli nie muszę, albo nie serwują darmowego wina, to zwykle się od spotkań w AMS wykręcam. No ale wczoraj musiałam pojechać „do miasta”. A że po wizycie w Amserdamie, miałam jeszcze zaplanowaną wycieczkę do Hagi, to wybrałam … [Read more…]

Wszystko pod górę w tej płaskiej Holandii

Prawda, że to mógłby być tytuł książki? No. To tytuł przynajmniej mamy już z głowy… 😉 Więc jak już myślałam, że wypieprzyło się wszystko, co się mogło wypieprzyć i gorzej być już zwyczajnie nie może, to się okazuje, że życie zawsze znajdzie sposób, żeby mnie zaskoczyć. Nagle łamię tę trzecią nogę, o której zupełnie zapomniałam, że … [Read more…]

Naturalizacji ciąg dalszy

Widzicie, kłopot jest taki, że ja mogę i lubię pisać, tylko gdy jestem w dobrej formie. Ale gdy jestem w formie, to mam milion ciekawszych pomysłów do zrealizowania, niż pisanie bloga, a już zwłaszcza książki. Aaaale, że chwilowo postanowiłam zakaszleć się na śmierć, to jakby mam momencik na tę notkę. A choruję, gdyż hoduję w … [Read more…]

Po przerwie

Uuuu… chwilę mnie tu jakby nie było 😉 Otóż, jolanta się wyczerpała. To znaczy pokłady energii i optymizmu, które drzemały w jolancie od urodzenia i odnawiały się samoistnie wraz z jedzeniem arbuzów, podróżowaniem i piciem wina, nagle zniknęły. W tak zwanym międzyczasie jolanta się postarzała, zgorzkniała i nauczyła się nowych, niefajnych rzeczy o świecie i … [Read more…]

Bezrobocie z wyboru

Każdy może stracić pracę, to się zdarza. A że mnie częściej niż innym, to wiadomo. Przy czym klasyczna utrata pracy nie jest dla mnie. Jak ja tracę robotę, to w świetle reflektorów i wodotryskami. Nie mam pojęcia skąd ta potrzeba dramy i robienia rzeczy ciut inaczej niż wszyscy, ale prześladuje mnie to odkąd pamiętam. Koleżanki bawiły … [Read more…]

Wszyscy jesteśmy kundelkami

Jest takie powiedzenie, że dla towarzystwa Cygan dał się powiesić. I coś w tym jest. Generalnie mam totalnie wyrąbane na to, kim byli moi przodkowie, wszyscy pochodzimy od małp i tyle.  Ale ponieważ moje przyjaciółki postanowiły przetestować swoje DNA, to i ja wysłałam swoje próbki do laboratorium w stanach. Dla towarzystwa właśnie. Spodziewałam się jakiejś niespodzianki. Nie … [Read more…]

Going dutch

Holendrzy słyną z rowerów, tulipanów, kanałów i sera, wiadomo. Są też nadmiernie ubezpieczeni i oszczędni. Te dwie ostatnie rzeczy się łączą i wynikają z niezwykłego wręcz pragmatyzmu Holendrów. Podobnież Holandia to jest drugi największy ubezpieczeniowy rynek NA ŚWIECIE, zaraz po super-rozrywkowej i hey-do-przodu Szwajcarii 😉 Nie badałam sprawy zbyt głęboko, ale coś w tym musi być.  … [Read more…]

Samosprawdzająca się przepowiednia

No bo sami powiedzcie. Wykrakałam, czy po prostu jestem sobą i po jolkowemu przyciągam nieprawdopodobne historie? Gdyż po raz drugi chcą mnie zwolnić z mojej ulubionej firmy… No właśnie. I znów nie za kradzież, albo bycie pijaną w pracy (nadal mam polski paszport, nie? 😉 ), tylko co? Reorganizacja. Reorg. Moje ulubione korpo słowo. Jak … [Read more…]