Z dedykacją

Jest taka stara, złota zasada – Piłeś, nie pisz. Bardzo chciałabym nauczyć się jej przestrzegać… 😉 No to lecimy. Jakąś niepoliczalną liczbę lat temu całkiem przypadkiem wpadłam na klip, który poruszył mnie do kości. Czyli grubo, bo nigdy do chudzielców nie należałam 😉 W każdym razie piosenka i wokaliści zostali ze mną już na zawsze, … [Read more…]

Stabilny chaos

A im więcej chciałabym napisać, tym bardziej nie mam czasu. Aaaale, ponieważ wysyłacie mi wiadomości z pytaniami, czy żyję i czy wszystko w porządku, to się oto właśnie zmobilizowałam i taaa-daa PISZĘ. Swoją drogą, to naprawdę wspaniałe mieć dookoła siebie ludzi, którzy się o mnie martwią i zauważają, że mnie nie ma. Bo owszem, mój … [Read more…]

przychodzi baba do lekarza

Otóż nadejszła wiekopomna chwila i Jolanta wybrała się do niderlandzkiego lekarza. WRESZCIE. Przez całe 15 miesiecy, czyli odkąd mieszkam w NL nie zachorowałam ani razu, młody też jakoś nie. Mimo biegania boso po ulicy, niezakładania butów, czapki, szalika i kalesonów 😉 Raz już próbowałam się umówić do ginekologa, nie? Wtedy w recepcji, bardzo głośno, pani wielce … [Read more…]

Circle of death, czyli urodziny po niderlandzku

Sierpień jest miesiącem urodzin dla mnie i dla Bru. Czyli oboje mamy pecha, bo zorganizowanie imprezy urodzinowej w wakacje, to wiadomo, wyższa akrobatyka. Każdy ma jakieś plany, ludzie są w rozjazdach. Ja od kilku lat próbuję na swoje urodziny wyjeżdżać. A że Pani Lama urodziny ma mniej więcej w tym samym czasie, to staramy się … [Read more…]

Szewc bez butów, a Jolka bez internetu

Pracuję dla firmy dostarczającej kablowy internet i tv, niby największej na świecie. Jesteśmy też finansowo powiązani z jednym z największych graczy na światowym rynku telefonii komórkowej. I co? Jak mnie moja najukochańsza firma zaimportowała do kraju serem i śledziem płynącym, a było to w zamierzchłych czasach drogiego roamingu danych, to byłam jakby odcięta od świata. Dane … [Read more…]

pamięć zewnętrzna

Pojechałam na wakacje. Do Malezji. Dłuuuuga historia, masa zwrotów akcji, wodotryski, pająki, tygrysy i inne. Ale ostatni dzień z obecnej perspektywy wydaje się być najważniejszy. Bo zgubiłam telefon – moje centrum wszechświata, dowodzenia, portfel, kalendarz, kontakty, wszystko. Zgubiłam, mimo że nigdy się z nim nie rozstaję. Zawsze mam go przy sobie. Zawsze. Wylądowaliśmy w Dubaju, … [Read more…]

magia chwili

Wpis dodatkowy. Dla Was. Dla mnie. Inspiracyjnie. Co najbardziej zakręconego zrobiliście w życiu? Albo co Was spotkało? Albo co w Was jest najbardziej zdrowo popieprzone (pozytywnie)? Czy są na sali ludzie, którzy ukradli samochód na jedną noc, żeby tylko pojeździć w pełnię kabrioletem, a potem go oddali właścicielowi? Albo ktoś, kto po beznadziejnym dniu kupił sobie … [Read more…]

Rocznica zawodowa

No wiem, że mnie nie ma. A im bardziej bym chciała coś napisać, tym bardziej nie mogę 😉 Bo oczywiście dzieje się. Po tygodniach całych, gdy chciałam się w robocie ciąć dziurkaczem, bo nie rozumiałam NIC, co się dookoła mnie działo, przyszły WRESZCIE czasy lepsze. Ale było dość słabo muszę przyznać. Najgorszy początek jakiejkolwiek roboty. … [Read more…]

U siebie w Holandii

Pamiętam, jak pierwszy raz wylądowałam w NL z myślą, że może to początek nowej drogi. Przyleciałam na rozmowę w mojej obecnej korpo. Cała obsrana ze stresu po łokcie, bo baaardzo mi zależało, a to było coś totalnie nowego. I tak se patrzyłam przez samolotowe okno na ten zielony płaski kraj i snułam odważne wizje tego, … [Read more…]

Gównoburza po niderlandzku

Otóż gdy tylko odzyskałam starą-nową pracę, wcale nie wzięłam się za konieczne przyuczanie się do wykonywanego zawodu. Nie było chętnych, by mnie przyuczać. Mam wrażenie, że założono, że nastąpi dyfuzja wiedzy. Albo li też osmoza. Dla tych, co dawno do szkoły nie chodzili – kocia ilustracja zagadnienia 😉 A skoro nie musiałam się (chwilowo) zamartwiać … [Read more…]