Cichosza

Minęło pół roku od śmierci rodziców, a ja nadal nie potrafię tego w głowie poukładać. Psycholożka mi powiedziała, że musi minąć rok. Wszystkie święta, wszystkie pory roku, wszystkie urodziny, dni matki, dziecka i imieniny. Jak to wszystko przetrwam i przerobię, będzie łatwiej. Bo przecież wiadomo, że druga, czy siódma Wigilia bez rodziców nie jest tak … [Read more…]

Dzikuska w mieście, czyli jak Brunon został gabarytem

Poszłam wczoraj do brand new, błyszczącego, nowoczesnego i przepięknego centrum handlowego. Tutaj u mnie, w Wilanowie. Uwielbiam ten budynek, uwielbiam to, że zamiast naziemnego parkingu zrobiono podziemny, ze specjalnym wydzielonym parkingiem dla rowerów. A tam, gdzie by pewnie parkowały samochody na powierzchni, powstał park trampolinowy. Można se przyjść poskakać, odskoczyć na chwilę. Poszłam, błota na … [Read more…]

Kot w formie płynnej

Jeden z moich kotów jest tłusty, a drugi mądry. Ten mądry niestety musiał znaleźć nowy dom, gdyż wynajmowana miejscówka nie obfituje w oddzielne komnaty i rozdzielne tereny łowieckie.  Kotecki nigdy się nie polubiły, a w nowej rzeczywistości ciągle dawały sobie po ryju, czy też dokładniej rzecz ujmując – darły koty tak, że kłaki fruwały, a … [Read more…]

O co kaman

Mamy Nowy Rok, czystą kartę, świeżą pościel, nawet ktoś załatwił śnieg. Czysto. Niby. Ale trupy za szafą, gówno zamiecione pod dywan, ciągle jednak nie dają o sobie zapomnieć… Jak to się kurna dzieje, że wieloletnie związki (i przysięgam, nie mówię o własnym, chociaż może troszeczkę 😉 się rozpadają z takim hukiem? Co jest z nami … [Read more…]

Dom otwarty

Właśnie policzyłam i mnie zamurowało. Odkąd się przeprowadziłam, Zaliczyłam grubo ponad 40 osoboodwiedzin. Tak, byli powracający użytkownicy, kilka resetów, wiadomo. Ale żadnej dużej imprezy! A i ja ruszałam tyłek i spotykałam się poza chałupą. To daje jakieś 2.5 osoby dziennie 🙂 U mnie. W chałupie. Codziennie! Na Śląsku też miałam taką średnią. Miesięczną, albo i … [Read more…]

Postanowienia Noworoczne

Była akcja z postanowieniami? U mnie w zasadzie nie, ale coś tam, coś tam se postanowiłam rzecz jasna. Bardziej z okazji tego, że życie mi się do góry nogami wywaliło, niż Nowego Roku, no ale zawsze. Tak sobie właśnie myślę, że moje życie to jednak wcale się do góry nogami nie wywaliło. To znaczy, owszem, … [Read more…]

Moja Warszawa

  Szukałam zdjęcia Warszawy do wstawienia na fejsbukowy fanpejdż. I przypomniało mi się, że nie trzeba kraść ;), że czasami można poprosić. Berenika robi takie fotki, że gacie spadają. Uwielbiam. I pożyczyła mi to zdjęcie. I to jest to. To jest moje miasto. I nie że tylko tutaj, ale przede wszystkim tutaj. Tutaj chodziłam do … [Read more…]

Noworocznie

Mój Nowy Rok rozpoczął się wspaniale. Dziecko zostało zajeżdżone przez wyspecjalizowaną do męczenia ludzi kadrę, czyli przez dwoje trenerów osobistych. Biegali, sapali i chichrali się przez wiele godzin. Wiele spokojnych dla mnie godzin 🙂 Dwulatek to jest zawodnik z wyższej półki. Przysięgam, takie małe gady czerpią energię z kosmosu. Albo z kinder jajek. Też tak … [Read more…]

Podsumowanie 2015

Miałam plan, taki z gatunku tych żelaznych, niezmienialnych, że w tym roku żadnych podsumowań nie będzie. Wiadomo, po co się grzebać w gównie i kilometrach mułu. Ale jak to bywa z żelaznymi postanowieniami, zmieniają się szybciej, niż krystalizują. Tak. Ale że naprawdę nie chcę utknąć w otchłaniach ciemności, skupię się wyłącznie na dobrych rzeczach. Nietypowo … [Read more…]

If I lose myself, I lose it all…

Posłuchajcie, pewnie znacie. Obejrzyjcie. Klip wywala z butów, przynajmniej mnie. A ze słowami Ain’t runnin’ from myself no more I’m ready to face it all If I lose myself, I lose it all budziłam się nie raz… Stały się teraz trzonem Jolki.   Nie rezygnujcie z siebie. Nigdy. Czasami zostaje nam nic, tylko my sami. … [Read more…]