Gorzkie żale

Mam żal do natury. Wszechświata. O wiele rzeczy. Że dinozaury wyginęły i nie mogę oglądać filmików z T-Rex’em i jego krótkimi łapkami, który nie radzi sobie z klaskaniem i ścieleniem łóżka… Że nie ma miniaturowych pand do hodowli w kieszeni. Że Kraj Mój Taki Piękny nie leży nad oceanem i nie produkuje dobrego wina. Że … [Read more…]

Basenowanie Misicy

Popołudnia są trudne. Moje popołudnia przynajmniej. Odkąd nie leżakuję po obiedzie. Czyli mniej więcej od skończenia przedszkola… Człowiek zmęczony po pracy, wpada bez chwili przerwy na kolejną szychtę. Musi się odkleić od monitora i telefonu i uprawiać żywą konwersację z kimś kogo kręcą żelki, zjeżdżalnie, nutella i ‚shoping caaars!’. Dzisiaj też było trudno. Na oparach … [Read more…]

W pracy po pracy

Chodziliście z rodzicami do pracy czasami? Ja chodziłam. Tata brał mnie do pracy rzadko, może ze dwa razy byłam, ale z mamą szlajłam się po szpitalu bardzo często. Dla mnie to była super zabawa, ale ona jakoś tego naszego bawienia się w pracy nie lubiła. Dziwne 😉 Sadzała mnie przed mikroskopem i liczyłam krwinki. Albo … [Read more…]

W przyrodzie nic nie ginie

Pocieszałam się tym prawem fizyki po śmierci rodziców. Energia nigdy nie znika. Ta dobra i ta zła… Wszystko krąży, przepływa, zmienia kształty i stan skupienia, ale nie znika. Historia też zatacza koła. Kręgi. Czasami przedziwnie… Po dość egzotycznej przygodzie na śląskiej wsi, pod czeską granicą, wróciłam do Warszawy. Wprowadziłam się do mieszkania obok mojego poprzedniego … [Read more…]

No to nie!

Pragnę się z Wami podzielić moim odkryciem z dzisiejszej nocy. Tak ważnym, że aż wysłałam sobie maila w tej sprawie. O 4:17, więc doceńcie ciężar przekazu. Otóż Jolka do Jolki pisze tak. O 4:17 rano. Na kota działa tylko „no to nie!”. A rozwijając tę mroczną myśl, bo światła byłaby dopiero po pierwszej kawie. Otwieram … [Read more…]

Wyprawa skazana na sukces

mam ostatnio gorsze dni. tygodnie. miesiące. bo że rok, to wiadomo. a najgorszy z najgorszych dni, to kiepski poniedziałek. był tak kiepski, że nawet nie udało mi się otworzyć wina. zasnęłam przy usypianiu dziecka, co zdarza mi się zresztą częściej niż Brunonowi… ale jedna rzecz dobra się wydarzyła i zamierzam się jej kurczowo trzymać, nawet … [Read more…]

Tylko dobre wiadomości

Niestety tytuł notki jest mylący, bo to nie status, a prośba. Apel taki do czytaczy. Wiosna niby, feromony w powietrzu śmigają gęściej niż pyłki wywołujące alergię, słońce zaczyna napieprzać, a bociany przynosić dzieci, ale jakoś tak samo gorzkie dookoła. W weekend pojechałam na cmentarz. Sztuczna trawa nadal zielona. Nie jesteśmy w stanie zająć się tematem… … [Read more…]

Sparaliżowana koza

Dzisiaj był dziwny dzień. Wypełniony spotkaniami i niespodziankami. Pierwsza zdarzyła się, gdy niespodziewanie musiałam wrócić się po Bambiego, gdyż ryk z tylnego siedzenia auta nie pozostawiał wątpliwości, że ktoś został pozostawiony i trzeba to odzrobić. Pod kołdrą MOJEGO łóżka (choć Bru upiera się przy wersji, że to NASZE użeczko) tkwił Bambi i mój telefon. Bez … [Read more…]

Ostatni przepis na życie

Jak myślicie, że wychodzicie na prostą po kataklizmie wszech czasów, to rozejrzyjcie się, czy to przypadkiem nie prosta ścieżka do kolejnego kłębowiska węży, a cisza nie okazuje się być po prostu okiem cyklonu. Tak mówi mi moje obecne doświadczenie… Wczoraj moja kuzynka zginęła w wypadku samochodowym. To się nie powinno wydarzyć z tak wielu przyczyn… … [Read more…]

Samotne macierzyństwo

Samotnym matkom, czy też samotnym ojcom, jest trudno. Trudniej. Wiadomo. Chociaż pod pewnymi względami łatwiej, ale to nie o tym wpis 😉 Kwestie finansowe są trudne, kwestie wychowawcze są trudne. Ale w codziennym ogarnianiu własnej kuwety najtrudniejsze są drobiazgi. Jak na ten przykład wybrać się do fryzjera? W czasie pracy, czy może skazać dziecko na … [Read more…]